Travel style +

MALTA

DSC_0358

Moim marzeniem zawsze były podróże. Zwiedzanie klimatycznych miejsc, poznawanie nowych zapachów i smaków. Kiedy jest się we dwoje wystarczy tylko chwila. Impuls i kupujemy bilety albo pakujemy torbę i jedziemy. Nie ważne gdzie, ważne, że razem. A linie lotnicze tylko kuszą promocjami nieziemsko tanich biletów.

Kiedy pojawia się mały człowiek, świat zaczyna kręcić się wokół innych wartości. Wartości tej najwyższej i najważniejszej jaką jest życie. W początkowych miesiącach nasze potrzeby i marzenia zostają zepchnięte na drugi plan i wszystko się zgadza. Jednak prędzej czy później przychodzi taki moment, w którym chcemy poczuć się jak za dawnych lat. Mieć tyle samo pomysłów i siły do ich realizacji. I dobrze! W końcu rodzicielstwo nie jest przykrym obowiązkiem.

Dzieci jeszcze nie mam ale pierwsze wakacje z trzymiesięcznym bobasem mam już za sobą. I mimo strachu, stresu, długich przygotowań i planów muszę przyznać, że obecność małego towarzysza była nieodczuwalna.

Minione wakacje spędziliśmy na Malcie. Zaczęło się od poszukiwań kierunku wyjazdu. Trochę z przypadku trafiłam na blog opisujący malowniczą wyspę usytuowaną w basenie Morza Śródziemnego. Cudowne widoki, rajskie plaże, a do tego trochę zwiedzania. Jednym słowem Malta – idealny kierunek na wakacje.  Kupiliśmy tanie bilety lotnicze i zaczęliśmy odliczanie.

PIERWSZE LOTY ZA PŁOTY

Jeśli chodzi o lotnisko w Gdańsku z którego lecieliśmy to jest nieduże i łatwo jest się tam odnaleźć. Polecam tego typu lotniska dla rodzin z dzieckiem. Daje gwarancje, że nie przegapimy odprawy, lot będzie punktualny, a toaletę i pokój dla matki karmiącej będziemy mieli na wyciągnięcie ręki.

Dzieci w samolocie mogą podróżować na dwa sposoby (do 2 roku życia). Można wykupić dodatkowe miejsce lub całą podróż trzymać dziecko na kolanach. Z zastrzeżeniem, maluch przy starcie i lądowaniu, musi być przypięty pasem bezpieczeństwa do jednego z opiekunów. Nasz mały podróżnik był tak spokojny i grzeczny, że prawie 3 godzinny lot minęła niepostrzeżenie.

NOCLEG

Kolejnym etapem było poszukiwanie odpowiedniego noclegu. Jako, że hotele na Malcie nie cieszą się zbyt dobrymi opiniami, postawiliśmy na opcję mieszkania/apartamentu. Wyznacznikiem oczywiście było łóżeczko dla małego no i dogodna lokalizacja gdzieś przy centrum. Mieszkanie miało dwie sypialnie, pokój dzienny połączony z kuchnią oraz łazienkę. Znajdowało się na pierwszym piętrze do którego prowadziły wąskie schodki. Była też winda, ale miesiła się do niej tylko jedna osoba z wózkiem.

TRANSPORT PO WYSPIE

Na Malcie ruch jest prawostronny, co stanowiło nie lada wyzwanie dla naszych kierowców. Początkowo planowaliśmy wynajęcie auta, ze względu na małego, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na autobus i zakup tygodniowego biletu za kilka euro. Podróżowanie z wózkiem nie było przeszkodą. Wszyscy byli uprzejmi i ustępowali nam miejsca. Autobusy jeździły często i z łatwością można było dostać się w każdą cześć wyspy.

PLAN WAKACJI

Plan naszych wakacji obejmował trochę zwiedzania i leniuchowania na plaży. Wybrałam takie miejsca, które bez trudu pozwoliłyby na przemieszczanie się z wózkiem (wyeliminowałam na przykład piękną plażę do której prowadziły strome schody). Nie wzięłam pod uwagę temperatury, która we wrześniu na Malcie sięgała ponad 30 o C. No i tego, że plan trzeba czasem dostosować do pogody. 30-sto stopniowy upał proponuje spędzić na plaży w maksymalnie dwumetrowej odległości od morza.

JEDZENIE

W związku z tym, że nasz maluch miał dopiero 3 miesiące był karmiony przez mame. Nigdy wcześniej nie cierpiał na bóle brzucha dlatego dieta jego mamy nie była niczym ograniczona. Poza tym jedzenie na Malcie przypomina to europejskie. Ryby, sałatki, pizza czy makarony dostępne były w każdej restauracji. Utrudnieniem jedynie była woda, ponieważ ta z kranu absolutnie nie nadawała się do picia.

Zdecydowanie zachęcam wszystkich rodziców do wzięcia planów wakacyjnych w swoje ręce. Już teraz można zarezerwować lot czy nocleg w całkiem niezłych cenach. Jeśli ktoś nie jest przekonany lub obawia się wyjazdu za granicę, atrakcje w Polsce stoją otworem.

Mimo, że teraz mam trochę inne zamartwiania na głowie, to ja już teraz planuje nasz pierwszy urlop we troje.