Taty czas

ZEPSUTY BANAN – Dlaczego uczę dzielenia się

dzieleniesie

Ostatnio na kilku blogach czytałem, że nie warto uczyć dzieci dzielenia się. (czytaj Blog Ojciec – Czy warto uczyć dzieci, żeby się dzieliły?)

Ja wychowałem się w rodzinie, która dzieliła się wszystkim.

Historia ZEPSUTEGO BANANA

Zawsze siostra opowiadała mi historię tzw. banana.
Czasy PRL.  Mnie na świecie jeszcze nie było. Brak wszystkiego na półkach w sklepach. Moje rodzeństwo dostało od sąsiada jednego banana. W tym czasie nie było aktualnie jednej siostry.
Postanowili, że nie będą go jeść bez niej – odłożyli go do szafki.
Pobyt jej przedłużył się do tygodnia.
Po przyjeździe siostry wszyscy się „rzucili” na szafę, żeby wreszcie zjeść upragnionego banana.
Banan oczywiście po tygodniu zepsuł się. Nikt go już nie zjadł.

Wniosek szybko nasuwający się: Przecież mogli zjeść jak tylko dostali i nie dzielić się. Wtedy chociaż kilku było by zadowolonych, a tak nikt.
Mój wniosek: Kosztem przedmiotu (banan) zyskali coś więcej. To zdarzenie spowodowało zbudowanie więzi emocjonalnych między rodzeństwem.
Czym dla nas trudniejsze jest zrezygnowanie z przedmiotu na rzecz innych tym więcej zyskamy. Wcale nie musi być to od tej osoby, której coś ofiarujemy, ale zawsze wróci to do Ciebie.

Zauważyłem również, że dzielenie się „przedmiotem” powoduje przyciąganie ludzi.
Dla mnie większą wartością jest osoba(człowiek) niż przedmiot(moja zachcianka)… Ja wybieram ludzi (przyjaciół, rodzinę), a nie przedmioty.  Nie chcę zostać z „bananem” tylko z ludźmi.

Jak byłem dzieckiem ta historia przekonała mnie do dzielenia się. Nauczyła mnie myślenia strategicznego. Po prostu dzielenie się opłaca.
Ja uczę dzieci tego, żeby dzieliły się wszystkim czym mają… uczę je tym, że sam tak robię.